Polecieliśmy do Grecji! Zakynthos 2016

Wprawdzie od naszych wrześniowych wakacji w Grecji minęło już aż sześć miesięcy, to ja wciąż mam wrażenie, jakbyśmy dopiero wczoraj wrócili z pięknej, leżącej na Morzu Jońskim wyspy, jaką jest Zakynthos. Mimo że trochę czasu już minęło, tych wakacji na pewno nie zapomnę. Są one dla mnie ważne także z tego powodu, że był to pierwszy, samodzielnie zorganizowany przeze mnie wyjazd. Co tu dużo mówić - Zakynthos już od długiego czasu, znajdowało się na mojej liście miejsc do odwiedzenia i figurowało dość wysoko. Jakże wielkim szczęściem było dla mnie, gdy w końcu miało spełnić się moje marzenie o zobaczeniu na własne oczy symbolu Zakynthos - Zatoki Wraku. Jednakże o tym już dalej.
Ustaliliśmy więc cel podróży oraz datę, i wyruszyliśmy!

Dzień 1.
23 września 2016 roku, o godzinie 08:15, wylecieliśmy z Lotniska Chopina w Warszawie, aby o godzinie 12:00 czasu lokalnego, móc cieszyć się cudowną pogodą na Zakynthos. Wsiedliśmy do autobusu, który miał dowieźć nas do hotelu i już około godziny później znaleźliśmy się w naszym miasteczku Alikanas, pod Kali Pigi & Danny, gdzie mieliśmy spędzić następne osiem dni. Przebraliśmy się w letnie ubrania (ponieważ pomimo przełomu wrzesień/październik, temperatury na Zakynthos sięgały nawet 28 stopni) i ruszyliśmy na plażę. Spędziliśmy tam kilka godzin, a wieczorem wybraliśmy się na spacer do miasta.



Dzień 2.
Ten dzień był również głównie dniem plażowania, jednakże po południu, udaliśmy się na spacer do pobliskiego Alikes, które wraz z Alikanas tworzy Dwumiasto.


Dzień 3.
Dnia trzeciego postawiliśmy na aktywność i zwiedzanie, i już o godzinie 10:00 wyruszyliśmy w naszą podróż po wyspie. Zaznaczyliśmy na mapie wszystkie miejsca, które chcieliśmy zobaczyć, wypożyczyliśmy quad'a i pojechaliśmy!


1. Pierwszym przystankiem była Plaża Planos. Spędziliśmy tam dosłownie kilkanaście minut i ruszyliśmy w dalszą drogę.


2. Zmierzaliśmy w stronę stolicy, miasta, które nosi taką samą nazwę jak wyspa - Zakynthos. Tego dnia miał to być tylko mały punkt na naszej liście. Planowaliśmy zwiedzić stolicę innego dnia, niestety nam się to nie udało z różnych przyczyn od nas niezależnych. Mimo to cieszę się, że mieliśmy okazję pobyć w mieście Zakynthos chociaż przez kilka minut.



3. Następnym punktem naszej wyprawy była plaża w Argassi, a także zobaczenie pozostałości po znajdującym się tam mostku. Zrobiliśmy zdjęcia i pojechaliśmy dalej.


4. Kolejne miejsce jest zdecydowanie moim ulubionym, a tego dnia był to moim zdaniem, najpiękniejszy punkt naszej wycieczki. Plaża Gerakas - to tu żółwie Careta Careta od lat składają swoje jaja, z których wylęgają się młode. Na plaży wydzielone jest miejsce, w którym żółwie założyły swoje gniazda. Są one chronione i cały czas kontrolowane przez pracowników Parku Narodowego.



5. Laganas. To tutaj znajduje się prywatna wysepka Cameo Island, na którą prowadzi długi, drewniany mostek. Niestety wejście na wyspę jest płatne, jednakże spacerować po moście można do znudzenia i jest to przyjemność darmowa. Moim zdaniem widok jest piękny.


6. Półwysep Keri i największa Grecka flaga na świecie, wpisana do księgi rekordów Guinessa. Jej wymiary wynoszą 18x36 metrów. Niestety samej flagi nie udało nam się zobaczyć. Dlaczego? Z powodu kiepskiej pogody flaga została zwyczajnie...zwinięta. Hmm, czy kiepską pogodą można nazwać słoneczny dzień i 26 stopni w powietrzu? Nie jestem pewna. Zrobiliśmy zdjęcie słupa i ruszyliśmy dalej. Można powiedzieć, że w jakimś stopniu odhaczone. 


I tym akcentem zakończyliśmy nasze zwiedzanie. Wycieczka trwała od ok. 10:00 do 19:30. Tym sposobem udało nam się zwiedzić pół wyspy, a co za tym idzie - najważniejsze miejsca na Zakynthos. Następnego dnia czekała nas wycieczka zorganizowana, na której mieliśmy objechać drugą część Zante, Oczywiście między punktami naszej podróży, często zatrzymywaliśmy się, aby podziwiać inne, piękne widoki. Niestety nie udało nam się odwiedzić wszystkich miejsc, które zaznaczyliśmy na naszej mapie, mimo to wycieczka była bardzo udana. Wróciliśmy zadowoleni, zmęczeni i spaleni słońcem. A żeby było zabawniej, na sam koniec, niedaleko naszego Alikanas, zamiast pojechać prosto w stronę hotelu, skręciliśmy przypadkowo w lewo i zabłądziliśmy w wysokich górach z prawie pustym bakiem. Gdy udało nam się w końcu dojechać do miejsca, gdzie w końcu spotkaliśmy żywą duszę, miły Pan powiedział tylko "bardzo źle", kazał zawrócić i wrócić tą samą drogą, czyli jakieś 5 kilometrów. Zdecydowanie za dużo przygód jak na jeden dzień.

Dzień 4.
Dnia czwartego, czekała nas wycieczka z biurem Zante Magic Tours (o wycieczce planuję napisać oddzielny post), którą zarezerwowałam kilka tygodni przed naszym przyjazdem do Grecji.
Wycieczkę rozpoczęliśmy ok. godziny 09:00. 

1. Pierwszym punktem naszego zwiedzania, była winiarnia Callinico i degustacja. Zostaliśmy także zapoznani z procesem powstawania win. Oczywiście po spróbowaniu, można było zakupić wina, które przypadły nam do gustu. Także my skusiliśmy się na jedną butelkę.


2. Z winiarni udaliśmy się na punkt widokowy niedaleko miejscowości Katastari, skąd mogliśmy podziwiać wschodnie wybrzeże Zante, a także nasze cudowne Alikanas i Alikes.


3. Dojechaliśmy do plaży Xigia (w ramach ciekawostki dodam, że właśnie tak, na cześć pięknej plaży, została nazwana jedna z moich myszy). Woda jest tam mętna, za sprawą wydobywającej się w tym rejonie siarki. Można tam zażyć kąpiel, która ma leczyć, a także dobrze wpływać na skórę. Trzeba się niestety przygotować na niezbyt przyjemne zapachy.



4. Docieramy do portu Agios Nikolaos, skąd wyruszamy łódką w dalszą drogę do Blue Caves, czyli do Błękitnych Grot. Woda w tym miejscu ma zachwycający, błękitny odcień. Przepływamy pod samym Przylądkiem Skinari i zawracamy w stronę portu.



 5. I w tym właśnie momencie, jesteśmy w najważniejszym punkcie naszej wycieczki, jak i całego wyjazdu, Zatoka Wraku. Przewodnik prowadzi nas w miejsce, gdzie Zatokę można podziwiać w całej okazałości. Podekscytowanie narasta z każdym krokiem. I w końcu jesteśmy. Najpiękniejszy widok, jaki do tej pory w życiu widziałam.


6. Czas, żeby trochę ochłonąć i ...zjeść! Na lunch (nie jest on w cenie wycieczki) jedziemy do greckiej tawerny we wiosce Anafonitria i próbujemy oczywiście greckich specjałów. Nie jestem jednak w stanie teraz napisać, co dokładnie tego dnia jedliśmy. Pamiętam jednak, że bardzo nam smakowało.


7. Po lunchu ruszamy w dalszą drogę i docieramy do Oreganowego Zakrętu, skąd podziwiamy piękne widoki na zachodnie wybrzeże wyspy.


8. Docieramy do Porto Vromi - pięknej zatoki, z której wyruszamy w dalszą drogę.



9. Widzieliśmy Zatokę Wraku z góry, czas na to, aby zobaczyć ją również z dołu. Wyruszamy z portu w Porto Vromi i po 20 minutach docieramy do celu. Jest to także czas na plażowanie i zobaczenie słynnego wraku z bliska.



10. Ostatnim punktem wycieczki, był spacer po Monastyrze w Anafonitrii.



Tak minął nam dzień z Zante Magic Tours. O godzinie 20:00, zostaliśmy odwiezieni pod nasz hotel. To był dzień pełen wrażeń! Oczywiście muszę także wspomnieć o tym, że w trakcie wycieczki, kilkakrotnie zatrzymywaliśmy się na degustacje miodu, bimbru i nalewek, oliwek, a także oliwy. Można było także dokonać zakupu w bardzo atrakcyjnej cenie. Grecy słyną z tego, że lubią się targować, na przykład: jedna oliwa za 5 euro, dwie za 7, ale trzy już tylko za 10 euro!

Dni 5-7.
Te dni przeznaczyliśmy na odpoczynek i błogie lenistwo nad naszym hotelowym basenem, a także cudownej plaży. Dnia siódmego planowaliśmy także wyjazd do stolicy Zakynthos i całodzienne zwiedzanie miasta. Niestety autobusy jeżdżące po wyspie, często poruszają się, jak chcą i nie przestrzegają podanych na przystankach rozkładów. Czasem trzeba było czekać długie godziny. My czekaliśmy półtorej i w końcu zrezygnowaliśmy.




Dzień 8.
Nadszedł dzień wyjazdu. Wymeldowaliśmy się już o godzinie 10:00 rano. Mieliśmy jeszcze 8 godzin do czasu przyjazdu busa, który zabierze nas na lotnisko. Ostatnie chwile naszych wakacji spędziliśmy więc na plaży (z małym, niezapowiedzianym gościem), a następnie nad hotelowym basenem, gdzie zjedliśmy nasz ostatni obiad na Zante. O godzinie 21:15 opuściliśmy wyspę, a o 23:00 czasu polskiego, dotarliśmy do Warszawy na Lotnisko Chopina.



Tak właśnie wyglądały nasze wakacje 2016 w Grecji. Było to fantastycznie spędzonych osiem dni. Być może jeszcze kiedyś wrócimy na Zante, aby przeżyć wszystko kolejny raz.

⇒Wszystkie zdjęcia są moje⇐

Komentarze

  1. Super. Aż się chce tam pojechać!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia! Zakyntos zdecydowanie jest na mojej liście miejsc do odwiedenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia. :)
    latte90.simplesite.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudownie już chyba wiem gdzie pojadę w te wakacje <3

    OdpowiedzUsuń
  5. swietne zdjecia! Pieknie tam jest! A Zatoka Wraku mnie bardzo zaciekawila :) mozna bylo wejsc do srodka wraku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można było wejść do środka, ale w miejscu, gdzie był piasek. Nie można było wchodzić wyżej, ponieważ skaleczenie się przez wrak mogłoby być bardzo niebezpieczne. Oczywiście znalazły się też takie osoby, które tego zakazu nie przestrzegały.

      Usuń
  6. Świetnie zdjęcia ;) zazdroszczę takiego wypadu. Być może i ja się kiedyś tam wybiorę !

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeju,jakie piękne zdjęcia i uchwycone na nich widoki! baaaardzo chciałabym tam pojechać ,aż zatęskniłam za wakacjami :D

    OdpowiedzUsuń
  8. AAA, ale piękne widoki. Jak ja sobie pomyślę, że za miesiąc wylatuję do Turcji, która jest równie piękna to ojej, ojej. Jak ja się cieszę. Lubię takie wycieczki. Do Grecji miałam lecieć jakiś czas temu, ale moje plany w końcu się całkowicie zepsuły i musiałam odwołać lot. Ale myślę, że w najbliższym czasie koniecznie muszę się tam wybrać. Coś pięknego! Uwielbiam takie klimaty <3
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ tam pięknie! Moi znajomi byli i chwalili bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Grecja jest przepiękna. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję ją zwiedzić. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowny wpis, trudno bylo mi oderwac wzrok od tych pieknych widokow, ktore mozemy zobaczyc na zdjeciach.
    Dzieki tobie, juz chyba wiem na co zaczne odkladac zarobione pieniadze. Pod zadnym pozorem nie moge przejsc obok takiego miejsca obojetnie 😄

    OdpowiedzUsuń
  12. Do Grecji ciągnie mnie już jakiś czas, piękne zdjęcia zrobiłaś! Pozdrawiam ☺

    OdpowiedzUsuń
  13. Strasznie ladne zdjecia, a widoki w realu pewnie rewelacyjne. Najbardziej podoba mi sie ten kot, jest przesliczny 😻

    OdpowiedzUsuń
  14. Przecudowne zdjęcia. Obserwuje.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo piękne zdjęcia, Wasze wspólne zdjęcie jest przeurocze. Ja ostatnio byłam w lutym w Rzymie i również przeżyłam tak jak Ty zmianę temperatury. U nas chłodno, zimno, a tam cudownie, tak ciepło. W Grecji jeszcze nie miałam okazji być, ale kto wie, może kiedyś! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzym również jest na mojej liście miejsc do odwiedzenia i to na bardzo wysokim miejscu!

      Usuń
  16. zazdroszczę.. marzą mi się wakacje na Zakhyntos <3 widoki są rewelacyjne! przepiękne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale ci zazdroszcze. Bardzo ładne widoki i piękne zaczarowane miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  18. Właśnie w tym roku jadę do Grecji i niesamowicie się cieszę :) a Twoje zdjęcia potwierdzają jak pięknie jest w tym kraju. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz! Motywuje mnie on, do dalszego tworzenia! :)

Popularne posty